RSS
niedziela, 01 kwietnia 2012

Miesi±c min±³ nie wiem kiedy, ¶mign±³ w zasadzie ko³o nosa, podobno przysz³a jaka¶ wiosna w miêdzyczasie...

Ju¿ wiem, ¿e praca nie na miesi±c a na d³u¿ej, ale nadal praca rozbiegowa, treningowa, choæ sympatyczna i na pocz±tek w sam raz.

W zasadzie najwa¿niejszymi umiejêtno¶ciami, jakie musia³am siê na razie przyswoiæ, by³a obs³uga smartphone'a i laptopa bezmyszkowego. Reszta to typowe wewnêtrzne duperelki, których ka¿dy nowy musia³by siê uczyæ od zera. Cel na najbli¿sze tygodnie - nauczyæ siê w praktyce i za darmo obs³ugi systemu rezerwacji. Którym siê nie zajmujê - ale mo¿e kiedy¶? Czasem czujê siê kompetentna i zorganizowana, czasem rozpaczliwie niedouczona.

Bywam asystentk± ksiêgowej, rozliczam wyjazdy, robiê przelewy, pilnujê terminów p³atno¶ci i wynagrodzeñ.

Bywam typow± biurw±, odpisujê na maile i przekazujê je dalej, autor jednej z t³umaczonych przeze mnie ksi±¿ek napisa³: je¶li nie czytasz maila ani nie piszesz maila to znak, ¿e nie masz nic do roboty. Pilnujê wype³niania kwestionariuszy i biegam na pocztê, zamawiam kawê, herbatê i nowe segregatory do biura...

Bywam praw± i jedyn± rêk± szefa, który po polsku ani s³owa. Walczê z urzêdem miasta i zak³adem energetycznym...

Bywam t³umaczk± pe³n± gêb± i to mi siê najbardziej podoba, kiedy szef wzywa mnie i mówi: now I say and you write in Polish. Albo kiedy trzeba a vista przet³umaczyæ 10 stron umowy, która w³a¶nie przysz³a poczt±. Albo kiedy trzeba przet³umaczyæ opis hotelu. (Przy okazji, po przet³umaczeniu kilkunastu wiem, ¿e ju¿ nigdy nie pojadê na all inclusive do ¿adnego takiego kombinatu do przerabiania ni¿szej klasy ¶redniej na skwarki wymoczone w chlorze.)

Lubiê mojego szefa, choæ bywaj± momenty, kiedy mam ochotê go udusiæ.

Generalnie lubiê to poczucie, ¿e co¶ robiê i ¿e to co¶ jest po¿yteczne, a w dodatku sprawia, ¿e czujê siê wa¿na. Lubiê wychodziæ z domu Do Pracy a wieczorem byæ zmêczona w sposób zrozumia³y i usprawiedliwiony. Lubiê przyklejaæ sobie na laptopie kolorowe karteczki i wpinaæ koszulki do segregatora :) Lubiê rolê Kobiety Pracuj±cej, w tej roli nareszcie czujê, ¿e w pe³ni uczestniczê w Prawdziwym ¯yciu.

Przeszkadza mi trochê, ¿e tego typu praca jest taka nieprojektowa, ¿e nie ma momentu, kiedy jaki¶ projekt siê koñczy i mo¿na usi±¶æ z ulg± i popatrzeæ na namacalne efekty, jak przy t³umaczeniu albo w pracy lektorki. Nieustanne, bezefektowe d³ubanie w tle bez pocz±tku i koñca.

No ale ogólnie przepracowa³am miesi±c, w poniedzia³ek zlecê przelew w³asnej Pensji, we wtorek mo¿e poproszê szefa, ¿eby mi "apgrejdowa³" ¶mieciówkê do normalnej umowy o pracê. Na razie zmagam siê z pytaniem: co z dzieæmi w ferie? Witamy w Prawdziwym ¯yciu :)

¶roda, 29 lutego 2012

Ostatnie dwa dni minê³y jak w gor±czce. Poniedzia³ek - telefon. Wtorek - rozmowa. Wtorek wieczorem - telefon potwierdzaj±cy, a jutro... idê do pracy!!

Nie zdradzê szczegó³ów, powiem tylko, ¿e na razie nie jest to dream job ale wydaje siê miejscem idealnym na rozbieg, zyskanie biurowego do¶wiadczenia i ewentualny dalszy rozwój w wiêkszym wymiarze. No i jedna z trzech najbardziej po¿±danych przeze mnie bran¿. Poza tym 1/2 etatu pozostawia trochê miejsca na ewentualne dorabianie bez zusowego stresu.

W najgorszym wypadku podziêkujemy sobie po miesi±cu, i zostanie mi "do¶wiadczenie" w CV, w najlepszym - jest sporo ciekawych mo¿liwo¶ci.

Wszystko potoczy³o siê tak szybko, ¿e nawet nie mia³am okazji siê wystraszyæ ani zdenerwowaæ. Mo¿e tak najlepiej?

W maju zesz³ego roku wys³a³am pierwsze CV. Od listopada zaczê³am wysy³aæ intensywniej, od Nowego Roku w planowy i zmasowany sposób. W sumie wys³a³am ich oko³o 200-220. Efekt: kilka pisemnych odpowiedzi odmownych, cztery zaproszenia na rozmowê. A praca i tak przysz³a znienacka, z miejsca, z którego nie spodziewa³am siê nawet odzewu :)

Za wszystkie kciuki dziêkujê, niewykluczone ¿e za miesi±c blog siê reaktywuje, a teraz niech sobie chwilkê tak powisi.

Tagi: sukces
23:04, mdl2
Link Komentarze (4) »
poniedzia³ek, 27 lutego 2012

Wygl±da na to, ¿e rozsiewane bez³adnie dooko³a CV zaczê³y kie³kowaæ i przynosiæ odzew.

Co prawda poprzedniej pracy nie dosta³am (za to dosta³am mi³± odpowied¼ z ¿yczeniami powodzenia, jednak zachodnia kultura komunikacji to co¶, o czym mo¿emy sobie jeszcze tylko pomarzyæ...)

ale pojawiaj± siê kolejne zaproszenia na rozmowy. Mo¿e wiêc jednak cokolwiek z tego bêdzie?

---

Na marginesie. Dosta³am ofertê wspó³pracy z pewnego biura t³umaczeñ. Wys³a³am plik wymaganych dokumentów, portfolio, referencje, skany ok³adek no i stawki, jak wynika z mojej znajomo¶ci rynku i kontaktów z t³umaczami - niewygórowane, wrêcz przystêpne.

Dzisiaj odebra³am trzeci w ci±gu tygodnia telefon z pytaniem, czy stawki mo¿na negocjowaæ. O ile jestem sk³onna je opu¶ciæ. Odpowied¼, ¿e przy du¿ych zleceniach mo¿emy ponegocjowaæ - i tu pad³o pytanie, czy na przyk³ad 10 stron to jest du¿e zlecenie. Nie. 100 stron to jest spore zlecenie, 300 stron ksi±¿ki to jest du¿e zlecenie, 10 stron to s± trzy godziny roboty z opieprzaniem siê na facebooku w miêdzyczasie, chyba, ¿e jest to instrukcja do pompy cukrzycy zarodowej albo dyrektywa UE.

Co znamienne, o nic innego nie pytaj±. Tylko o stawki. W nadziei, ¿e za którym¶ razem odpowiem: jasne, nie ma sprawy, mogê robiæ i po 10 z³otych od strony, tylko przestañcie wreszcie dzwoniæ?

Kochani - chcecie mieæ zrobione jak najtaniej, we¼cie studenta pierwszego roku. A potem zadzwoñcie do mnie jeszcze raz, kiedy trzeba bêdzie po nim poprawiaæ.

Nie ma dobrze i tanio, nie ma solidnie i za darmo, nie ma tanich t³umaczy po filologii, podyplomówce, z do¶wiadczeniem, i absolutnie nie ma mowy o "sta³ej wspó³pracy" na zasadzie ¿e ja czekam trzy miesi±ce dyspozycyjna pod telefonem i w tym czasie raz jeden dostajê trzy strony po "wynegocjowanych" g³odowych stawkach, p³atnych nastêpnie w terminie 30 dni od daty wystawienia faktury plus trzy wezwania do zap³aty plus "jak tylko ksiêgowa wróci z urlopu i znajdzie pani fakturê bo ja siê nie bardzo orientujê".

A tak to niestety najczê¶ciej dzia³a.

sobota, 18 lutego 2012

Po rozmowie kwalifikacyjnej jak po egzaminie na studiach, widzê bardzo wyra¼nie wszystkie swoje b³êdy.

Rozmowa kwalifikacyjna to teatr, a najwa¿niejsze pytanie brzmi: jak bardzo mo¿na byæ "sob±"?

Intuicyjnie powiedzia³abym, ¿e jak najbardziej, przecie¿ w pracy przez miesi±ce i lata bêdê "sob±", szef bêdzie mia³ do czynienia ze mn± prawdziw±, nie z awatarem wykreowanym na potrzeby jednej rozmowy, sypi±cym formu³kami z poradników.

Nie nale¿ê do osób, które potrafi± powiedzieæ "codziennie stawiam sobie nowe cele i aktywnie je realizujê" albo "moj± najwiêksz± wad± jest punktualno¶æ i perfekcjonizm" bez zmru¿enia oka, ¶miertelnie powa¿nie i powstrzymuj±c siê od ironicznego grymasu.

By³am wiêc sob±. Teraz my¶lê, ¿e mo¿e za bardzo. I ¿e to jest co¶, nad czym powinnam popracowaæ.

Powinnam te¿ pokonaæ niechêæ do ogl±dania wiadomo¶ci w TV bo okazuje siê ¿e o czym¶ tam powinnam wiedzieæ a nie wiedzia³am.

Powinnam wypracowaæ sobie kilka g³adkich odpowiedzi na pytania, które zawsze padn±, niezale¿nie czy bêdê rozmawia³a z potencjalnym szefem czy z m³odziutk± rekruterk±.

Co zabawne, ogólne wra¿enie mam takie, ¿e "posz³o mi dobrze". Ale mia³am przecie¿ potraktowaæ to treningowo, wiêc wypunktowujê sobie b³êdy.

Wyniki w przysz³ym tygodniu, zobaczymy. O ile oddzwoni±...

Tagi: rozmowa
09:51, mdl2
Link Komentarze (2) »
¶roda, 15 lutego 2012

Prawie ka¿de og³oszenie o pracê zawiera wymaganie dotycz±ce do¶wiadczenia.

Wymagany co najmniej rok/dwa/trzy lata do¶wiadczenia w pracy na podobnym stanowisku/w dziale obs³ugi klienta/w miêdzynarodowej firmie/w sekretariacie.

Bez pracy nie ma do¶wiadczenia, a bez do¶wiadczenia nie ma pracy.

Jak w takiej sytuacji siê przekwalifikowaæ? Bo o szukaniu pierwszej pracy po studiach to ju¿ nawet nie wspominam, nie bez powodu m³odzi s± "Oburzeni".

Je¶li mam do¶wiadczenie w sekretariacie to ju¿ zawsze bêdê przyjmowana tylko do sekretariatu? I odwrotnie, je¶li nie mam, sekretariat bêdzie przede mn± zamkniêty ju¿ na zawsze?

I co zrobiæ z takim do¶wiadczeniem, jak moje? Mam 3 lata do¶wiadczenia dziennikarskiego, 9 lat do¶wiadczenia w uczeniu angielskiego i ponad 10 w t³umaczeniach na w³asny rachunek. Nie mam za to do¶wiadczenia w pracy recepcjonistki, w telefonicznej obs³udze klienta, w rezerwacji hoteli na podró¿e s³u¿bowe, nawet we wspó³pracy z zespo³em niekoniecznie - zarówno praca t³umacza, jak i lektora to zajêcia dla indywidualistów, lektor jest sam przed grup±, t³umacz sam przed klientem.

Ale przecie¿ mogê siê tego wszystkiego nauczyæ, prawda? To nie s± zadania wymagaj±ce trzyletnich specjalistycznych studiów.

Oczywi¶cie, to znaczy, ¿e na pocz±tku trzeba mi bêdzie co¶ pokazaæ albo podpowiedzieæ.

Ale, skoro mogê b³yskawicznie nauczyæ siê s³ownictwa wojskowego, geologicznego albo rolniczego do kilkudniowego projektu, to dlaczego nie mog³abym równie szybko i sprawnie nauczyæ siê potrzebnych umiejêtno¶ci biurowych?

Nie mam trzyletniego ani nawet rocznego do¶wiadczenia w pracy biurowej, ale proszê mnie od razu nie skre¶laæ, mam sprawny mózg i dwie rêce i jestem gotowa siê uczyæ.

pi±tek, 10 lutego 2012

Nareszcie!

Po jêkach i narzekaniach, ¿e nikt na te moje nieszczêsne aplikacje nie reaguje nawet uprzejmym "spadaj", pojawia siê pomalutku odzew.

I tak, zosta³am zaproszona na rozmowê o pracê (the interview will be held in English, uprzedzono mnie uprzejmie) w miejscu ciekawym i presti¿owym.

Jestem ciekawa, zainteresowana, i, oczywi¶cie, lekko wystraszona. No ale, jak spadaæ, to z wysokiego konia, pierwsze koty za p³oty i tak dalej.

Potrzymajcie kciuki za tydzieñ.

wtorek, 07 lutego 2012

Polska Praktyka Powszechna: zero reakcji na nades³ane dokumenty.

Rozumiem, kandydatów jest t³um, kandydat nie pasuje do stanowiska, przys³a³ CV od czapy, stanowisko i tak by³o zarezerwowane dla siostrzeñca znajomej szefa a og³oszenie tylko po to, ¿eby siê kto¶ nie przyczepi³ i tak dalej. Rozumiem, ¿e na rozmowê zaprasza siê paru wybranych kandydatów, którzy przechodz± przez wstêpne sito.

Ale nie rozumiem zupe³nego braku reakcji.

Znowu ustawia siê nas w pozycji ¿ebraka - nie interesuje nas, ile czasu po¶wiêcasz na redagowanie i wysy³anie dokumentów, nie obchodzi nas Twój stres i strach o przysz³o¶æ, ciesz siê, je¶li rzucimy Ci och³ap w postaci automatycznego "potwierdzenia przeczytania". Które oznacza tylko tyle, ¿e wiadomo¶æ zosta³a wy¶wietlona PRZED naci¶niêciem "delete".

Mo¿na te¿ podobno dostaæ "potwierdzenie usuniêcia", co oznacza, ¿e klawisz "delete" poszed³ w ruch jako pierwszy.

Na mniej wiêcej 150 wys³anych CV dosta³am 2 zaproszenia na rozmowy i... 2 maile odmowne. Jeden z dodatkow± propozycj± pracy w... sex shopie, co by³o o tyle zabawne, o ile aplikowa³am na stanowisko redaktorki w portalu kobiecym.

Reakcja albo jej brak tworz± wizerunek pracodawcy. Czy na pewno chcemy zatrudniæ siê u kogo¶, kto bêdzie mia³ g³êboko gdzie¶ nasz wysi³ek? Jak taka firma bêdzie reagowa³a na wykonan± pracê - tak samo, zero "dziêkujê", zero "zrób to inaczej", zero "spadaj"? Jak taka niereaguj±ca firma reaguje na potrzeby swoich klientów - mo¿e tak samo, czyli nijak?

A wystarczy³by uprzejmy, bezosobowy mail z automatu, w stylu: dziêkujemy, nie jeste¶my zainteresowani...

pi±tek, 03 lutego 2012

Wcale nie.

Bilans tygodnia: zawieszona dzia³alno¶æ, kilkadziesi±t wys³anych CV, kilka "potwierdzeñ przeczytania" w mailu, to znaczy, ¿e kto¶ tam, w dziale rekrutacji, nie nacisn±³ od razu, automatycznie "Delete" na widok mojego zg³oszenia.

Jeden telefon od przyjació³ki, która mo¿e ewentualnie moje CV "pchn±æ dalej", kilka maili wspieraj±cych i podsuwaj±cych ciekawe og³oszenia.

Nie rozleniwiam siê, bynajmniej. Przegl±danie og³oszeñ, komponowanie i redagowanie maili, listów motywacyjnych zajmuje mi codziennie wiêkszo¶æ przedpo³udnia. Prawie jak za dawnych, dobrych czasów, kiedy mia³am zlecenia...

Poza tym - chaos okresu adaptacyjnego po feriach. Wstawanie o siódmej dobrym treningiem przed prac±, wstawanie o siódmej z konieczno¶ci± ubrania siê, zjedzenia czego¶, skoordynowania chaotycznych czynno¶ci trzech zaspanych osób i wyj¶cia na mróz - treningiem bezcennym :)

poniedzia³ek, 30 stycznia 2012

Zawiesi³am dzia³alno¶æ.

Na razie na rok.

By³am chyba pierwsz± petentk± w urzêdzie dzielnicy. Poniedzia³ek, ósma rano, trzaskaj±cy mróz. Obok mnie pani zawiesza³a na dwa lata poprawki krawieckie. Kryzys? Ludzie ceruj± sami? Czy mo¿e w epoce, kiedy jednosezonowe chiñskie szmaty kosztuj± mniej ni¿ zacerowanie czy skrócenie spodni i taniej wyrzuciæ ni¿ naprawiæ, pewne zawody wychodz± z obiegu?

Pani w wieku "¿adnej pracy ju¿ nigdy nie dostanê". Czy ja te¿? Czy dopiero na granicy niewidzialno¶ci?

- To jaki jest teraz mój status? - zapyta³am sympatyczn± urzêdniczkê z okienka. - Bezrobotna?

- No... chyba tak.

Urzêdniczka u¶miechnê³a siê trochê bezradnie, trochê pocieszaj±co. Wysz³am z urzêdu na trzaskaj±cy mróz, bezrobotna pierwszy raz w ¿yciu. Wróci³am do domu. Wys³a³am 12 nowych CV.

Witamy w rzeczywisto¶ci?

pi±tek, 27 stycznia 2012

Napisa³am wczoraj, ¿e nastêpna notka w poniedzia³ek, bo zamierzam przyzwyczajaæ siê do ¿ycia w rytmie pracuj±cym.

Koniec z rytmem freelancera: weekend wypada wtedy, kiedy nie ma zlecenia. W tym rytmie zreszt± mia³am niemal nieustaj±cy weekend przez ostatnie 2 czy 3 miesi±ce.

Tylko, ¿e wczoraj przez ca³y dzieñ ¿y³am w b³ogim przekonaniu, ¿e jest pi±tek. Do tego stopnia, ¿e kupi³am Dzieciom chipsy, na które pozwalam tylko w pi±tki. Oczywi¶cie nie wyprowadzi³y mnie z b³êdu :)

"Every day is like Sunday, every day is silent and gray" - jak ¶piewa³ chyba Morrissey ponad 20 lat temu. I tak wpad³am w rytm ¿ycia bezrobotnej, która ju¿ nie odró¿nia czwartku od pi±tku, bo trudno je odró¿niæ, kiedy nie ma siê nic do zrobienia "na pi±tek".

Mam nadziejê ¿e ju¿ nied³ugo bêdê mia³a pracê pozwalaj±c± odró¿niaæ dni robocze od weekendów :)

 
1 , 2
Antonina Koz³owska

Utwórz swoj± wizytówkê